|
Polska w globalnej pułapce neoliberalizmu i sidłach pazerności antyspółdzielczego lobby |
|
|
|
|
SPÓŁDZIELNIE MIESZKANIOWE
TO NIE SUPERMARKET Z MIESZKANIAMI
Wywiad z dr Jerzy Jankowski, przewodniczącym Zgromadzenia Ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej.
- Nawet najbardziej rozwinięte gospodarczo państwa świata o gospodarce rynkowej zachęcają do spółdzielczego sposobu gospodarowania. Uchwalają prawo sprzyjające właśnie tego rodzaju podmiotom gospodarczym. Tworzą zachęty kapitałowe do tworzenia spółdzielni. 2012 rok został ogłoszony przez Organizację Narodów Zjednoczonych - Rokiem Spółdzielczości. Dlaczego w tym samym czasie w Polsce jest prowadzony twardy, antyspółdzielczy kurs?
Jak nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj stawką są pieniądze. Po 1989 r. majątek spółdzielczy znalazł się na celowniku różnych grup interesu. Ich przedstawiciele przeniknęli do Sejmu, Senatu, partii politycznych i rządu. Nie mieli wątpliwości, że aby sięgnąć po spółdzielczy majątek, to należy uderzyć w wojewódzkie i krajowe związki spółdzielcze. Wiedzieli, że kluczem do zawładnięcia nie tylko majątkiem, ale obszarami zajętymi przez spółdzielczą gospodarkę jest zatomizowania spółdzielczych podmiotów gospodarczych, zniszczenie wszelkich więzi gospodarczych między nimi, w szczególności powiązań strukturalnych. |
|
Więcej…
|
|
|
Ze Szwajcarii, Francji i Austrii w Bieszczady |
|
|
|
|
ELDORADO DLA ŻUBRÓW
Od lutego w Bieszczadach przebywają trzy żubry ze Szwajcarii. 28 marca do Nadleśnictwa Stuposiany przywieziono kolejne trzy żubry, ty razem z Francji. Wkrótce dołączyć do nich mają jeszcze dwa, z Austrii. Dla ok. 300 bieszczadzkich żubrów rasy białowiesko-kaukaskiej są w 2012 r. bardzo oczekiwanymi gośćmi, wzbogacą ich pulę genów i uchronią przed chorobami związanymi z tzw. niską zmiennością genetyczną.
Na dotychczasową populację największych zwierząt bieszczadzkich składały się dwie subpopulacje: wschodnia, obejmującej teren nadleśnictw: Stuposiany, Lutowiska, Cisna, i zachodnia, obejmującej teren nadleśnictw: Baligród, Lesko, Komańcza. Obie zaczęły się degenerować i powstała konieczność zaradzenia temu zjawisku poprzez sprowadzenie osobników możliwie najbardziej obcych sobie genetycznie. |
|
Więcej…
|
|
Dyskusja przed zjazdem w Tarnowie o groźnej chorobie, jaką jest samoograniczanie gospodarcze spółdzielni mieszkaniowych |
|
|
|
|
GRZECHY ZANIECHANIA
Coraz więcej przykładów wskazuje na to, że spółdzielczość mieszkaniowa bardziej przypomina skazańca czekającego biernie na egzekucję niż efektywne narzędzie gospodarcze służące do pomnażania majątku. Większa część kadry zarządzająca tzw. zasobami bardzo szybko przeobraża się w urzędników administrujących nieruchomościami (w tym mieszkaniami, w których mieszkają członkowie spółdzielni). Na przykład nie tylko nie podnosi rękawicy rzuconej przez deweloperów dorabiających się fortun na sprzedaży mieszkań, ale aż nazbyt często za przysłowiową czapkę gruszek oddaje obszary działalności gospodarczej, które powinny bogacić poszczególne spółdzielnie.
Syndrom deweloperski
W krańcowych przypadkach samoograniczanie gospodarcze spółdzielni mieszkaniowych wręcz szokuje. Irracjonalnym przykładem decyzji prezesa, zarządu, rady nadzorczej, czy też walnego zgromadzenia mogą być postanowienia o zbyciu lokali użytkowych, których wynajem powinien przynosić dochody na pokrycie kosztów funkcjonowania spółdzielni. Uzasadnienie o konieczności sprzedaży nieruchomości, które powinny zarabiać, ze względu na złą koniunkturę na rynku wynajmu lokali pod działalność gospodarczą, brzmi fałszywie. W takim przypadku zasłanianie się rachunkiem ekonomicznym może mieć różne oblicza, od nieudolności gospodarczej po cwaniactwo i pazerność uwłaszczeniową. |
|
Więcej…
|
|
Rozważania o spółdzielczości po posypaniu głowy popiołem |
|
|
|
|
ANTYSPÓŁDZIELCZY NEOFITYZM
Wśród śmiertelnych wrogów spółdzielczości mieszkaniowej można spotkać aż nazbyt często byłych ich prezesów, którzy zostali burmistrzami lub prezydentami miast. Są oni szczególnie niebezpieczni nie tylko dla członków spółdzielni, ale również interesów samorządów, których rozwój jest w ich rękach. Z jednej strony bez skrupułów przerzucają koszty utrzymania infrastruktury miejskiej na spółdzielnie, a z drugiej na różne sposoby uderzają w podstawy ich rozwoju i funkcjonowania.
Neofickie baty
Skąd ten antyspółdzielczy neofityzm się w nich bierze? Niestety, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Raz zdradza go doraźny interes, innym razem chęć zawłaszczenia najatrakcyjniejszych nieruchomości spółdzielczych, to znów uwikłania korupcyjne z tak zwanymi inwestorami, a nawet pycha i skrajny egoizm. Krótko mówiąc antyspółdzielczy neofityzm ma niejedną imię. Oburzające jest to, że ludzie których spółdzielczość wyniosła do piastowania najwyższych godności w samorządach, teraz chcą ją z rozdeptać z zaciekłością inkwizytorów. |
|
Więcej…
|
|
„Dziennik Polski” o „Tajemnicach Soliny” - czyli zakazana zapora |
|
|
|
|
HISTORIA PEWNEJ WIDOKÓWKI
Gdy tylko pan Stanisław ujrzał tę pocztówkę w kiosku, coś go tknęło.
- Pomyślałem natychmiast, żeby ją kupić. Obawiałem się, że władze mogą wycofać widokówkę ze sprzedaży – opowiada Stanisław Rząsa, emerytowany budowniczy solińskiej zapory wodnej.
Innych też zdziwiła ta widokówka. Wydana została w 1971 roku. Odsłaniała ważny fragment obiektu. Zdziwienie było tym większe, że reżim na zaporze panował bardzo ostry. Niechby tylko jakiś turysta wyjął tam aparat fotograficzny! W jednej chwili był już przy nim funkcjonariusz Straży Przemysłowej. – Nie wolno robić zdjęć! – wołał z daleka. Groził za to mandat. |
|
Więcej…
|
|
Degradacja i upadek prestiżu zawodu dziennikarza |
|
|
|
|
WOLNOŚĆ SŁOWA UPODLONA
Prestiż zawodu dziennikarza upadł pod każdym względem. Żaden inny zawód nie został aż tak bardzo zdegenerowany, upodlony i zdewaluowany. Odpowiedzialność za to ponoszą właściciele mediów, wydawcy, politycy, wyższe uczelnie, stowarzyszenia dziennikarskie, urzędnicy dziennikarscy i sami dziennikarze.
Dla właścicieli mediów i wydawców opłacić dziennikarza to poważny koszt. Najlepiej dla nich byłoby, aby materiały otrzymywali darmo, bez jakiegokolwiek poszanowania praw autorskich. Najlepiej dla nich, aby autorytet czwartej władzy, którą zostały okrzyknięte mass media, służył wyłącznie ich interesom i pomnażania wyłącznie ich majątku. |
|
Więcej…
|
|
Sensacyjne odkrycie z myślą o złotych medalach na olimpiadach zimowych |
|
|
|
|
SYNTETYCZNY LÓD, JAK NATURALNY
Czy lodowiska syntetyczne wyprą sztucznie mrożone? Niezależnie od tego, czy istotnie tak się stanie, wiele wskazuje, że wkrótce staną się dla nich wielką konkurencją. Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, zapewniają możliwość jazdy na łyżwach niezależnie od pogody. Zarówno, gdy jest mróz, jak i letni upał. Po drugie, są bardzo tanie w eksploatacji.
Do niedawna na przeszkodzie, aby lodowiska syntetyczne podbiły świat, stało kilka przeszkód. Najważniejszą z nich stanowiła konieczność zwilżania powierzchni syntetyku oleistymi środkami chemicznymi zmniejszającymi tarcie. |
|
Więcej…
|
|
|
Budowę zapory wodnej dokumentowało wielu uznanych polskich artystów. Wśród nich Sergiusz Grudkowski. Pierwotnym zamierzeniem wydawców „Tajemnic Soliny” miało być zilustrowanie tej książki jego pracami. Według nieoficjalnych informacji zostały jednak skradzione i dlatego zlecenie na wykonanie ilustracji otrzymał Adam Przybysz. Warszawscy przyjaciele i rodzina Grudkowskiego chcą w najbliższym czasie w Solinie ujawnić szczegóły niespotykanej kradzieży. Rąbka sprawy ujawnia Adam Przybysz w publikowanym niżej wywiadzie. |
|
Więcej … |
|
Henryk Nicpoń zaskakuje drugim wydaniem „Tajemnic Soliny” |
NA TROPIE „TAJEMNIC SOLINY”
Ukazało się wreszcie drugie wydanie „Tajemnic Soliny”. Zaskakuje pod każdym względem. Okazuje się, że warto dopracować to, co już się wydaje już dobre. Teraz książka Henryka Nicponia jeszcze lepiej obrazuje zderzenie cywilizacji świata zabobonów, duchów i przesądów z cywilizacją wielkich budów socjalistycznych, jeszcze ciekawiej odsłania tajemnice największej zapory wodnej w Polsce.
Dla osób które przeczytały wydanie pierwsze okaże się miłym zaskoczeniem, zgrabnie uzupełnione ważnymi szczegółami oraz pikantnie zobrazowane minione czasy. |
|
Więcej … |
Dopiero po tygodniu sen przeniósł go do znajomej pieczary oświetlonej pochodniami. Kiedy zobaczył, jak postać królowej Bony coraz bardziej wyraźnieje, odetchnął z ulgą. 
- Królowo nie gniewaj się na mnie! - powiedział z pokorą. - Zawróciłem spod bram Moskwy Lewiatana, aby nauczyć zarozumiałą hołotę rozumu. Chciałem jej tylko uświadomić, jak krwawe są owoce zwycięstw opartych tylko na odwadze i szablach. Nastąpiła jednak katastrofa.
- Błąd, jaki popełniłeś, nie jest aż tak wielki, jak sobie wyobrażasz - odpowiedziała uspokajająco królowa, na której połyskiwały drogie kamienie ożywiane światłem pochodni. - Skarby Moskwy i korona carska dla twej córki są dalej w zasięgu ręki.
- Naprawdę? - zapytał.
- Wkrótce Borysa Godunowa zabije trucizna - tajemniczo się uśmiechnęła. - Dni jego są policzone. Spisek na jego życie jest równie podły, jak kiedyś na moje. Tak, władzę i złoto zdobywa się nie tylko na polu bitew, ale również używając trucizny i snując intrygi. |
|
|