|
Zniszczenie spółdzielni mieszkaniowych może oznaczać dla państwa katastrofę finansową |
|
|
|
|
GROŹBA MILIARDOWEJ DZIURY
Rozmowa z Prezesem Zarządu Małopolskiego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych, Markiem Juszkiewiczem
- Niewiele osób ma świadomość, że spółdzielnie mieszkaniowe wyręczają samorządy w utrzymaniu terenów zielonych, w tym pielęgnowaniu drzew i krzów, placów zabaw dla dzieci, piaskownic, boisk do piłki nożnej, piłki ręcznej, piłki siatkowej, koszykówki, ławek wypoczynkowych, pergoli śmietnikowych, koszy na śmieci, zarządzają drogami i chodnikami, w tym je odśnieżają, wykładają pieniądze na oświetlenie ulic osiedlowych, prowadzą domy kultury itd. Jaką część polskich miast stanowią tereny spółdzielcze? O ile musiałby być większe budżety miast, gdyby w ich utrzymaniu nie percypowały spółdzielnie? - Niestety, członkowie rządu z różnych względów zachowują się, jakby tego nie wiedzieli. Mówienie o tym nie na rękę jest również burmistrzom i prezydentom miast. Chociażby z tego względu, że pokusa podpisania się pod tym, co robią inni, jest przywarą nie tylko polityków. A jest pod czym się podpisać. W skali Polski spółdzielnie mieszkaniowe wspomagają budżety miast i Skarbu Państwa miliardami złotych. |
|
Więcej…
|
|
|
W 2012 r. polscy politycy będą musieli raz na zawsze pogodzić się z tym, że spółdzielnie kierują się interesem swych członków, a nie zwycięskich partii |
|
|
|
|
PRZESŁANIA ROKU SPÓŁDZIELCZOŚCI
Na głowy polityków liberalnych, którzy wiedzieli polską gospodarkę, jako konglomerat spółek, zostało wylanych nie jedno, ale kilka wiader zimnej wody. Największymi z nich są: przeciągający się wielki kryzys gospodarki spółkowej, na którym w skali globalnej zarabia kapitał spekulacyjny oraz proklamowanie przez Organizację Narodów Zjednoczonych roku 2012 - Rokiem Spółdzielczości. Pozostałe wiadra z zimną wodą są równie orzeźwiające dla misjonarzy gospodarczych chcących zaprowadzić monogospodarkę spółkową.
Wskazanie kierunku dla gospodarki światowej
Najwybitniejsi ekonomiści świata nie mają wątpliwości, że każda monogospodarka prowadzi do wynaturzeń i kryzysów gospodarczych, że jest bardzo niebezpieczna dla rozwoju gospodarczego poszczególnych krajów, które popadają w jej pułapkę. I dla całego świata również. Przekonały się o tym w drugiej połowie XX wieku państwa tzw. obozu socjalistycznego, w których preferowane były przedsiębiorstwa państwowe. Teraz globalną czkawką spekulacyjną odbija się monogospodarka oparta na spółkach. |
|
Więcej…
|
|
Podkarpacie i Bieszczady – wielka historia i literatura, czyli raj dla literatów |
|
|
|
|
POCIĄG GRABIŃSKIEGO
Aby zrozumieć, jak wielką rolę odegrało Podkarpacie w literaturze polskiej, ukraińskiej i żydowskiej należy wsiąść do pociągu Stefana Grabińskiego. Pociągu widma, pociągu grozy, który pędzi przez niezmierzone obszary Galicji cesarza Franciszka Józefa, w tym również przez tereny dzisiejszego Podkarpacia i Bieszczady.
Smoluch i inne kolejowe demony
Kim był Stefan Grabiński? Urodził się w małej nadbużańskiej mieścinie, Kamionka Strumiłowska. Dzieciństwo spędził pod Samborem. Na pewno słyszał niejedną opowieść o wyprawach moskiewskich Jerzego Mniszcha, który w Laszkach Murowanych miał swoją rezydencję. Literata, ojca polskiego horroru, zrobił z niego Lwów. W tej dziedzinie zdobył sławę polskiego Edgara Allana Poego. Jego opowiadania grozy czytała i podziwiała cała Europa i świat. Jego twórczość oddziaływała przede wszystkim nastrojem oddającym ducha jakiegoś tajemniczego ustronia, opuszczonego domu, czasem stacji kolejowej, posterunku dróżnika zagubionego gdzieś na głuchej na krańcu świata. |
|
Więcej…
|
|
„Dziennik Polski” o „Tajemnicach Soliny” - czyli zakazana zapora |
|
|
|
|
HISTORIA PEWNEJ WIDOKÓWKI
Gdy tylko pan Stanisław ujrzał tę pocztówkę w kiosku, coś go tknęło.
- Pomyślałem natychmiast, żeby ją kupić. Obawiałem się, że władze mogą wycofać widokówkę ze sprzedaży – opowiada Stanisław Rząsa, emerytowany budowniczy solińskiej zapory wodnej.
Innych też zdziwiła ta widokówka. Wydana została w 1971 roku. Odsłaniała ważny fragment obiektu. Zdziwienie było tym większe, że reżim na zaporze panował bardzo ostry. Niechby tylko jakiś turysta wyjął tam aparat fotograficzny! W jednej chwili był już przy nim funkcjonariusz Straży Przemysłowej. – Nie wolno robić zdjęć! – wołał z daleka. Groził za to mandat. |
|
Więcej…
|
|
Degradacja i upadek prestiżu zawodu dziennikarza |
|
|
|
|
WOLNOŚĆ SŁOWA UPODLONA
Prestiż zawodu dziennikarza upadł pod każdym względem. Żaden inny zawód nie został aż tak bardzo zdegenerowany, upodlony i zdewaluowany. Odpowiedzialność za to ponoszą właściciele mediów, wydawcy, politycy, wyższe uczelnie, stowarzyszenia dziennikarskie, urzędnicy dziennikarscy i sami dziennikarze.
Dla właścicieli mediów i wydawców opłacić dziennikarza to poważny koszt. Najlepiej dla nich byłoby, aby materiały otrzymywali darmo, bez jakiegokolwiek poszanowania praw autorskich. Najlepiej dla nich, aby autorytet czwartej władzy, którą zostały okrzyknięte mass media, służył wyłącznie ich interesom i pomnażania wyłącznie ich majątku. |
|
Więcej…
|
|
Staropolski system prawny, z którym przychodziło mierzyć się zbójnikom |
|
|
|
|
SŁOWNICZEK SPOD DYBÓW
Zbójnicy, jak wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, żyli w systemie określonego systemu prawnego. Przede wszystkim nie było równości wobec prawa. Oddzielne sądy były dla szlachty, duchowieństwa, mieszczaństwa, chłopów, Żydów, studentów i nauczycieli akademickich itd.
W zależności od przynależności stanowej, za to samo przestępstwo były ferowane różne wyroki. Inne położenie prawne było każdej z grup społecznej, Każda z nich miała inne obowiązki wobec państwa, każda z nich podlegała innym prawom. Prezentowany słowniczek terminów i pojęć staropolskiej temidy ma na celu przybliżyć system prawny, z którym przychodziło również mierzyć się zbójnikom. |
|
Więcej…
|
|
Sensacyjne odkrycie z myślą o złotych medalach na olimpiadach zimowych |
|
|
|
|
SYNTETYCZNY LÓD, JAK NATURALNY
Czy lodowiska syntetyczne wyprą sztucznie mrożone? Niezależnie od tego, czy istotnie tak się stanie, wiele wskazuje, że wkrótce staną się dla nich wielką konkurencją. Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, zapewniają możliwość jazdy na łyżwach niezależnie od pogody. Zarówno, gdy jest mróz, jak i letni upał. Po drugie, są bardzo tanie w eksploatacji.
Do niedawna na przeszkodzie, aby lodowiska syntetyczne podbiły świat, stało kilka przeszkód. Najważniejszą z nich stanowiła konieczność zwilżania powierzchni syntetyku oleistymi środkami chemicznymi zmniejszającymi tarcie. |
|
Więcej…
|
|
|
Budowę zapory wodnej dokumentowało wielu uznanych polskich artystów. Wśród nich Sergiusz Grudkowski. Pierwotnym zamierzeniem wydawców „Tajemnic Soliny” miało być zilustrowanie tej książki jego pracami. Według nieoficjalnych informacji zostały jednak skradzione i dlatego zlecenie na wykonanie ilustracji otrzymał Adam Przybysz. Warszawscy przyjaciele i rodzina Grudkowskiego chcą w najbliższym czasie w Solinie ujawnić szczegóły niespotykanej kradzieży. Rąbka sprawy ujawnia Adam Przybysz w publikowanym niżej wywiadzie. |
|
Więcej … |
|
Henryk Nicpoń zaskakuje drugim wydaniem „Tajemnic Soliny” |
NA TROPIE „TAJEMNIC SOLINY”
Ukazało się wreszcie drugie wydanie „Tajemnic Soliny”. Zaskakuje pod każdym względem. Okazuje się, że warto dopracować to, co już się wydaje już dobre. Teraz książka Henryka Nicponia jeszcze lepiej obrazuje zderzenie cywilizacji świata zabobonów, duchów i przesądów z cywilizacją wielkich budów socjalistycznych, jeszcze ciekawiej odsłania tajemnice największej zapory wodnej w Polsce.
Dla osób które przeczytały wydanie pierwsze okaże się miłym zaskoczeniem, zgrabnie uzupełnione ważnymi szczegółami oraz pikantnie zobrazowane minione czasy. |
|
Więcej … |
W reprezentacyjnej sali sanockiego zamku kipiało od bogactwa. Przepych było widać na każdym kroku. Goście nie mogli mieć najmniejszej wątpliwości, że rozmawiają z wielkim panem. Jej wystrój onieśmielał nawet Marynę, ulubioną córkę Mniszcha, która przyjechała powiadomić ojca, że do ich rezydencji w Laszkach Murowanych pod Samborem wkrótce ma zawitać książę Wiśniowiecki, mąż jednej z czterech jej sióstr. Najpotężniejszy magnat na Ukrainie, a może i całej Rzeczypospolitej. Niecierpliwiła się. Chciała jak najprędzej ojcu przekazać pilne wieści.
- Ojcze, spędzasz ostatnio czas tylko w Sanoku, jakbyś zapomniał, że jesteś również starostą lwowskim, starostą samborskim, ozimińskim, sokalskim i rohatyńskim oraz wojewodą sandomierskim - Maryna rzuciła się ojcu na szyję.
- Gdyby nie zatrzymały mnie ważne sprawy, na pewno w Sanoku bym nie siedział - odrzekł sucho. |
|
|